|
10. Hej, przygodo!
|
|
|
W
niedzielę wyjeżdżamy z Tayą (teraz jest awangardowo! a pamiętasz, co
mówił Książę? Inne znaczy Lepsze :D) na obozy...Ona jedzie z całym
swoim kilku dziesiętnym asortymentem w postaci tanecznych znajomych,
skakać jak oszalała w rytmie hip hopu, jazzu i innych dzikich rytmów i
całkowicie oddawać się swojej pasji, a ja wyruszam na kilka dni z
Olkiem w podróż dookoła Polski...*(-.-)*
Generalnie chodzi o to, żeby zrelaksować się przed egzaminami, które odbędą się 23 sierpnia. Przegapię Coke Live Music Festival !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :( Nie ma diety, nie ma ćwiczeń, nie ma niczego, co wprawiłoby mnie w dobry nastrój, zwłaszcza, że znowu muszę się rozstać z Tayką na dobrych kilka dni. Ale będzie lepiej, jestem pewna.
|
|
16 lipca 2008
9. Minuta w ustach, godzina w żołądku, całe życie w biodrach
|
|
|
Spieprzyłam wszystko. ZNOWU !!!
Na cholerę mam pić te wszystkie magiczne herbatki i pożal się Boże wodę, na cholerę mam ograniczać jedzenie, na cholerę mam katować się ćwiczeniami skoro potrzebuje KILKU kilogramów mniej już za 11 dni. Muszę być w połowie idealna za 11 dni. Jak mam tego dokonać? Jak mam dokonać cudu, kiedy nikt we mnie nie wierzy i kusi na każdym kroku? Dlaczego nie dacie mi świętego spokoju ?! Co mam zrobić żeby się ode mnie odpieprzyli ??!! I'M SICK OF THIS LIFE !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Dlaczego nie potrafię zapanować nad własnym ciałem ? :(
Nie wiesz jak to jest, patrzeć na przewijające się obrazki w telewizji, na dobitne gazety, które nawołują między wierszami: "WEŹ się w GARŚĆ ! RUSZ TO WREDNE DUPSKO I ZRÓB COŚ Z WŁASNA BEZNADZIEJNOŚCIĄ !" Nie wiesz, że ta obsesja zżera mnie od środka, narusza każdy nerw mojego ciała, dociera do mózgu, który nie wytrzymuje z natłokiem informacji i buntuje się wywołując u mnie uczucie stresu, bezradności... GŁODU !!!!!!! Nie wiesz jak to jest, kiedy staje nago przed lustrem i uświadamiam sobie, że w życiu nie widziałam czegoś ohydniejszego. Nie wyobrażasz sobie, jak mi źle, kiedy widzę opalone panny w krótkich spodenkach, które biegną beztrosko do autobusu, a wsiadając, obdarzają każdego obojętnym uśmiechem...Nie wiesz jak to jest, kiedy przeistaczam się w robota i każdy mój ruch muszę poddać dogłębnej analizie, czy to co zrobiłam było rozsądne, czy skoro zjadłam 10kcal za dużo to znaczy, że cała dieta poszła na marne i powinnam zaczynać od nowa, uprzednio karząc swoje nieposłuszne ciało godzinami spędzonymi w kiblu. Nie potrafię już nawet rzygać. Niezawodne sposoby stały się zawodnymi. Nie działa już na mnie ani senes, ani żaden inny środek przeczyszczający. Mogę polegać tylko na swojej słabej silnej woli, która kpi sobie ze mnie, gdy do ust wkładam kolejny kęs kalorii... MINUTA W USTACH, GODZINA W ŻOŁĄDKU, CAŁE ŻYCIE W BIODRACH !!!!!!!!!!!!
[edit] Zwróciłam wszystkie grzeszki. Już mi lepiej...
|
|
15 lipca 2008
8. Szekspirowskie myśli
|
|
|
"Nie słońcem jest ten promień, co z oczu jej pada;
Czerwień jej warg ma odcień bledszy niż korale,
Przy bieli śniegu pierś jej wydaje się śniada, Włos jej to włos - nie w złocie wyrzeźbione fale. Znam róże, których białość przechodzi w purpurę, Lecz nie takie się róże rumienią w jej cerze; Rozkoszniejszą woń mają perfumy niektóre Niż tchnienie mojej miłej - nie więcej niż świeże. Lubię dźwięk jej słów - przecie, gdy muzyka płynie, Czulej mnie ukołysze brzmieniami błogiemi; Przyznaję, nie widziałem, jak chodzą boginie, Jedno wiem: moja stąpa po realnej ziemi. Lecz w oczach mych przyćmiewa - powiem bez wahania - Wszystko, czym ją fałszywe czynią porównania." (William Shakespeare - Sonet 130)
|
|
11 lipca 2008
7. "Jestem porzuconą kobietą"
|
|
|
Bycie szczęśliwym również zależy od punktu odniesienia.
Wyparowała
ze mnie cała pozytywna energia, którą byłam obdarowana przez los. Na
jej miejscu pojawiły się frustracja i brak wiary we własne możliwości.Mimo wszystko, będę szczęśliwa. Zjadłam dzisiaj za dużo, bo kiedy mam okres nie panują nad sobą zupełnie. Nie mam nawet siły zwlec się z wyrka i powlec do kibla, żeby zwrócić to wszystko. Jestem zbyt słaba... Po tym co dzisiaj zobaczyłam, straciłam ochotę na cokolwiek. Jestem porzuconą kobietą.
Jeden facet mnie zostawił, drugi pewnie gzi się z siostrą mojej najlepszej przyjaciółki. Od zawsze wiedziałam, że czują do siebie miętę, a mimo to postanowiłam mu zaufać. Po cholerę? Adaś był idealny. Pomijam fakt, że wykończyła go heroina. To już ponad rok. Adasiu, jeśli mnie słyszysz, wstaw się za mną u Boga. Wbrew pozorom jestem dobrym człowiekiem. Czasami... Jeśli czujesz mój zapach, wiedz, że te waniliowe olejki są specjalnie dla Ciebie. Jeśli mnie widzisz, nie patrz, nie warto. Kiedyś byliśmy inni, prawda? Gdybyś tu był, do niczego złego by nie doszło! Gdybyś tu był, wiedziałabym, po co żyć! Bez Ciebie nic nie ma sensu. Bez Ciebie wszystko jest GÓPIE. Za miesiąc egzaminy, a ja prawie się nie uczę. Jeśli nie zaliczę egzaminów, to nie zaliczę roku. Jeśli nie zaliczę roku, zawalę całą swoją spuściznę, na którą ciężko pracowałam przez wiele lat. Biorę się w garść! Pouczę się dzisiaj hiszpańskiego, historii sztuki i psychologii. Ponadto zaliczę kilkaset brzuszków, skakankę, kwiat hibiskusa i pu-erh. Słodki mój Adasiu,
obiecaj mi, że jesteś... "When I grow up
I wanna be a famous
I wanna be a star!"
|
|
10 lipca 2008
6. Wylewy Nilu i inne kobiece dolegliwości
|
|
|
Całodniowe
zakupy z Carmen zakończyły się w iście bajecznym stylu. Wylądowałyśmy w
ogromnej kałuży przy wiaduktach.Musiałyśmy wyglądać przekomicznie z
muchami na nosach, torbami w rękach i po kolana w wodzie na środku
ulicy. Panienki z miasta...
Jak do tej pory nie dzieje się nic, co wprawiłoby mnie w depresje, czy inny stan niedyspozycji umysłowej i, mówiąc szczerze, chwała Bogu. Nie mam napadów, nie rzygam jak kot i nie przesadzam z przeczyszczaczami. Mam okres i postanowiłam, że nie wejdę na wagę dopóki se nie pójdzie w cholerę, bo zapewne zobaczyłabym na niej jakieś 100kilo w zapasie. Yuk! Wyposażyłam się w gorące kubki co mają nie więcej jak 30kcal, activię i inne wspomagacze metabolizmu, fashion gazety z thinspiracjami, gumę do życia, maseczki do twarzy, xennę extra i herbatki z kwiatem hibiskusa (nigdzie, do cholery, nie mogę znaleźć tych z liściem senesu!) i to na razie musi mi wystarczyć. W dzień popijam warzywne zupki i katuję się ćwiczeniami, w nocy wyobrażam sobie potwora, którym się stanę, jeśli przytyję choćby jeden gram. Kiedy zasypiam nie liczy się już nic. I tę porę dnia lubię najbardziej. [edit]
Widziałam GO z inną!
kurwajapierdole!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
|
|
07 lipca 2008
5. Czerwona bransoletka
|
|
|
Krok po kroku przeistaczam się w prawdziwą kobietę.
-Zdefiniuj pojęcie "prawdziwa kobieta". -Zdefiniuj pojęcie "definicja". Wstałam dzisiaj prawą nogą, jakby zdarzyć się miało coś niesamowitego. Coś, co sprawi, że otrzymam od świata zastrzyk pozytywnej energii. Z tej okazji pomalowałam na czerwono paznokcie, włożyłam ulubioną czerwoną bluzkę i lakierki, które zawsze dodawały mi odwagi. Do szczęścia brakuje mi już tylko tej magicznej liczby, na którą pewnie jeszcze trochę poczekam... Mój sąsiad z góry też ma bulimię. Sąsiad. Nie mówi o tym, właściwie w ogóle ze mną nie rozmawia, bo wszyscy tutaj chyba myślą, że nie rozumiem po polsku. Ale ja widzę. Wiem, że od dawna odchudza się dla swojej dziewczyny. Kiedy widziałam go ostatnim razem był pucołowatym dwudziestolatkiem z wiecznym bananem na twarzy. Uśmiechał się nieustannie. Wtedy jeszcze nic o mnie nie wiedział. Wczoraj zobaczyłam go po raz pierwszy od 2 lat i widok ten mnie przeraził, a jednocześnie utwierdził w przekonaniu, że człowiek jest w stanie zrobić wszystko, by być podziwianym w swoim środowisku. Jako istota idealna... Moja opiekunka, która zna moją przeszłość związaną z odchudzaniem, opowiadała mi o nim. Mówiła, że wiele razy trafiał do szpitala, że jego żołądek skurczył się tak, że nie jest w stanie przyjmować samodzielnie pokarmów. Teraz ciągle jest pod kroplówką, robi pod siebie, a jego dziewczyna tkwi przy jego łóżku i użala się nad własną niedolą. Ja chcę przeżywać swoją metamorfozę w samotni. Jedyną istotą, która będzie mi towarzyszyć w drodze do szczęścia, jest Ana. Czerwone paznokcie. Czerwona bluzka. Czerwone lakierki. ![]() Czerwona bransoletka.
|
|
06 lipca 2008
4. Sierotka Ma Rysia
|
|
|
Cudownie
jest zaczynać wszystko od nowa, jeśli ma się pewność, że tym razem nikt
i nic nie może przeszkodzić ci w spełnianiu swoich marzeń. Ja tę
pewność mam.
Moi rodzice wrócili z powrotem do Hiszpanii, a ja zostałam tu, w Polsce. Z dala od podejrzliwych spojrzeń, z dala od kontroli. Moi opiekunowie to niegroźne małżeństwo z 20letnim stażem, którzy mocno pragną, abym ich pokochała. Ocipieli, czy jak? Jak mam kochać zupełnie obcych mi ludzi? Tę kobietę widzę może drugi raz w życiu. Jej faceta nie kojarzę wcale, pewnie dlatego, że straszny z niego biznesmen. Poważny państwowy urzędnik, wiesz... A ja? Nie mogę nawet pracy znaleźć, bo kiedy dowiadują się, że mam tylko 17 lat, chcą mnie na siłę wkręcić w roznoszenie ulotek czy zmywanie w podrzędnych knajpach po niewychowanych małolatach. Nie żebym się brzydziła takiej pracy, o nie! Żadna praca nie hańbi, ale skoro już chcą mnie wykorzystywać w ten sposób, to niech chociaż zwrócą uwagę na to, że nie jestem żadną tanią siłą roboczą i godziwie mi zapłacą! Hello?! Nie mam tu własnego kąta, nie mam wygrzanego łóżka, nie mam kota, ani psa, nie jestem członkinią kółka czytelniczego, nie biorę udziału w paradach równości, nie jestem zagorzałą obrończynią praw zwierząt, ba, nawet, kurwa, Polką nie jestem! Jedyną osobą, dzięki której Polska wydaje mi się w miarę przyjaznym miejscem, jest moja Carmabella. Ta dziewczyna to istny promyk słońca na mojej drodze ku doskonałości. Wiesz o czym mówię? Jest jeszcze On. Był, bo tak naprawdę już go nie ma, ale to dłuższa opowieść, przy lampce wina i wiadrze z popcornem. Niech ten słodki chłopak spoczywa w spokoju. Na ten moment pochłonęłam 520kcal. Awruk!
i wystarczy.
|
|
05 lipca 2008
3. Trudne początki
|
|
|
Dwa lata temu postanowiłam się odchudzać.
Wpisałam
w google kluczowe słowa, przejrzałam setki stron, aż w końcu natrafiłam
na witryny pro ana. Z początku byłam przerażona. Zastanawiałam się, jak
można tak drastycznymi metodami wykańczać swój organizm, usiłując w ten
sposób uzyskać wymarzoną sylwetkę. Nie mogłam uwierzyć, że są na
świecie ludzie, którzy za wszelką cenę dążą do własnej destrukcji. Po
pewnym czasie spodobało mi się to.Podziwiałam je za ich wolę walki. Podziwiałam za idealne ciała. Podziwiałam na tyle, by poświęcić wszystko i zdecydować się na nowe życie. Życie z bulimią. Przez rok tkwiłam w tym magicznym świecie. Każdy gram na minusie powodował u mnie euforię, która nakręcała mnie jak extasy. Po roku zaczęły się jazdy z rodzicami, którzy oczywiście zauważyli mój nagły spadek wagi i od razu postanowili to zmienić. Zaczęli pilnować co jem, przeszukiwali moje rzeczy, a kiedy znaleźli kilka paczek przeczyszczaczy, schowanych w różnych zakamarkach pokoju, wpadli w szał. Od tamtej pory moje życie było koszmarem. Nie mogłam nawet rzygać, bo odprowadzali mnie do kibla. Czasami specjalnie wstawałam w nocy, ale było już za późno: większość pokarmów zdążyła się strawić. Przytyłam 15kg. Czułam się paskudnie. Odizolowałam się od wszystkich, bo uważałam, że nie zasługuję na przyjaciół skoro oni są piękni, a ja wręcz przeciwnie. Pewnie powinnam być wdzięczna rodzicom, że wyciągnęli mnie z tego bagna, ale do dzisiaj ich za to nienawidzę. Teraz, kiedy znowu mi ufają, mogę powrócić do życia. Mojego życia. Zmagania z własnym ciałem stały się moją obsesją. Pokochałam to bagno. Poznałam mnóstwo ludzi podobnych do mnie, którzy w odpowiednim momencie mnie do siebie tulą i jednocześnie kopią po dupie w chwilach słabości, żebym wzięła się w garść. Są takie dni, że lubię ten stan. Uczucie głodu dodaje mi sił. Wyobrażam sobie wtedy, jaka jestem piękna. Niedawno nawet wytatuowałam sobie ważkę na prawym kolcu biodrowym - symbol mojej doskonałości - który przypomina mi w trudnych chwilach o tym, co dla mnie najważniejsze. Perfekcja w każdym calu.
|
|
2. Plan działania
|
|
Racja.
Czas ustalić konkretny plan działania. Bez tego ani rusz!
Jeszcze będzie przepięknie!
|



Niepoprawne dane

