Najnowsze Wpisy

frg69 Komentarze (0)
04. styczeń 2009 20:52:00
linkologia.pl spis.pl
10. Hej, przygodo!
W niedzielę wyjeżdżamy z Tayą (teraz jest awangardowo! a pamiętasz, co mówił Książę? Inne znaczy Lepsze :D) na obozy...Ona jedzie z całym swoim kilku dziesiętnym asortymentem w postaci tanecznych znajomych, skakać jak oszalała w rytmie hip hopu, jazzu i innych dzikich rytmów i całkowicie oddawać się swojej  pasji, a ja wyruszam na kilka dni z Olkiem w podróż dookoła Polski...*(-.-)*
Generalnie chodzi o to, żeby zrelaksować się przed egzaminami, które odbędą się 23 sierpnia. Przegapię Coke Live Music Festival !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :(
Nie ma diety, nie ma ćwiczeń, nie ma niczego, co wprawiłoby mnie w dobry nastrój, zwłaszcza, że znowu muszę się rozstać z Tayką na dobrych kilka dni.
Ale będzie lepiej, jestem pewna.
Diva
hug me

16 lipca 2008
9. Minuta w ustach, godzina w żołądku, całe życie w biodrach
Spieprzyłam wszystko. ZNOWU !!!
Na cholerę mam pić te wszystkie magiczne herbatki i pożal się Boże wodę, na cholerę mam ograniczać jedzenie, na cholerę mam katować się ćwiczeniami skoro potrzebuje KILKU kilogramów mniej już za 11 dni. Muszę być w połowie idealna za 11 dni. Jak mam tego dokonać? Jak mam dokonać cudu, kiedy nikt we mnie nie wierzy i kusi na każdym kroku? Dlaczego nie dacie mi świętego spokoju ?! Co mam zrobić żeby się ode mnie odpieprzyli ??!!
I'M SICK OF THIS LIFE !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Dlaczego nie potrafię zapanować nad własnym ciałem ? :(
Nie wiesz jak to jest, patrzeć na przewijające się obrazki w telewizji, na dobitne gazety, które nawołują między wierszami: "WEŹ się w GARŚĆ ! RUSZ TO WREDNE DUPSKO I ZRÓB COŚ Z WŁASNA BEZNADZIEJNOŚCIĄ !" Nie wiesz, że ta obsesja zżera mnie od środka, narusza każdy nerw mojego ciała, dociera do mózgu, który nie wytrzymuje z natłokiem informacji i buntuje się wywołując u mnie uczucie stresu, bezradności... GŁODU !!!!!!!
         
         
Nie wiesz jak to jest, kiedy staje nago przed lustrem i uświadamiam sobie, że w życiu nie widziałam czegoś ohydniejszego. Nie wyobrażasz sobie, jak mi źle, kiedy widzę opalone panny w krótkich spodenkach, które biegną beztrosko do autobusu, a wsiadając, obdarzają każdego obojętnym uśmiechem...Nie wiesz jak to jest, kiedy przeistaczam się w robota i każdy mój ruch muszę poddać dogłębnej analizie, czy to co zrobiłam było rozsądne, czy skoro zjadłam 10kcal za dużo to znaczy, że cała dieta poszła na marne i powinnam zaczynać od nowa, uprzednio karząc swoje nieposłuszne ciało godzinami spędzonymi w kiblu. Nie potrafię już nawet rzygać. Niezawodne sposoby stały się zawodnymi. Nie działa już na mnie ani senes, ani żaden inny środek przeczyszczający. Mogę polegać tylko na swojej słabej silnej woli, która kpi sobie ze mnie, gdy do ust wkładam kolejny kęs kalorii...

MINUTA W USTACH, GODZINA W ŻOŁĄDKU, CAŁE ŻYCIE W BIODRACH !!!!!!!!!!!!

[edit]
Zwróciłam wszystkie grzeszki.
Już mi lepiej...

Diva
10 hugs

15 lipca 2008
8. Szekspirowskie myśli
"Nie słońcem jest ten promień, co z oczu jej pada;
Czerwień jej warg ma odcień bledszy niż korale,
Przy bieli śniegu pierś jej wydaje się śniada,
Włos jej to włos - nie w złocie wyrzeźbione fale.
Znam róże, których białość przechodzi w purpurę,
Lecz nie takie się róże rumienią w jej cerze;
Rozkoszniejszą woń mają perfumy niektóre
Niż tchnienie mojej miłej - nie więcej niż świeże.
Lubię dźwięk jej słów - przecie, gdy muzyka płynie,
Czulej mnie ukołysze brzmieniami błogiemi;
Przyznaję, nie widziałem, jak chodzą boginie,
Jedno wiem: moja stąpa po realnej ziemi.
Lecz w oczach mych przyćmiewa - powiem bez wahania -
Wszystko, czym ją fałszywe czynią porównania."

(William Shakespeare - Sonet 130)
Diva
1 hug

11 lipca 2008
7. "Jestem porzuconą kobietą"
Bycie szczęśliwym również zależy od punktu odniesienia.
Wyparowała ze mnie cała pozytywna energia, którą byłam obdarowana przez los. Na jej miejscu pojawiły się frustracja i brak wiary we własne możliwości.
Mimo wszystko, będę szczęśliwa.
Zjadłam dzisiaj za dużo, bo kiedy mam okres nie panują nad sobą zupełnie. Nie mam nawet siły zwlec się z wyrka i powlec do kibla,  żeby zwrócić to wszystko. Jestem zbyt słaba...
Po tym co dzisiaj zobaczyłam, straciłam ochotę na cokolwiek.

Jestem porzuconą kobietą.

          Jeden facet mnie zostawił, drugi pewnie gzi się z siostrą mojej najlepszej przyjaciółki. Od zawsze wiedziałam, że czują do siebie miętę, a mimo to postanowiłam mu zaufać. Po cholerę?
Adaś był idealny. Pomijam fakt, że wykończyła go heroina. To już ponad rok.

         
Adasiu,
jeśli mnie słyszysz, wstaw się za mną u Boga. Wbrew pozorom jestem dobrym człowiekiem. Czasami... Jeśli czujesz mój zapach, wiedz, że te waniliowe olejki są specjalnie dla Ciebie. Jeśli mnie widzisz, nie patrz, nie warto.
          Kiedyś byliśmy inni, prawda?
Gdybyś tu był, do niczego złego by nie doszło! Gdybyś tu był, wiedziałabym, po co żyć! Bez Ciebie nic nie ma sensu. Bez Ciebie wszystko jest
GÓPIE.

Za miesiąc egzaminy, a ja prawie się nie uczę. Jeśli nie zaliczę egzaminów, to nie zaliczę roku. Jeśli nie zaliczę roku, zawalę całą swoją spuściznę, na którą ciężko pracowałam przez wiele lat.
Biorę się w garść!
Pouczę się dzisiaj hiszpańskiego, historii sztuki i psychologii. Ponadto zaliczę kilkaset brzuszków, skakankę, kwiat hibiskusa i pu-erh.

Słodki mój Adasiu,
obiecaj mi, że jesteś...

"When I grow up
I wanna be a famous
I wanna be a star!"

Diva
4 hugs

10 lipca 2008
6. Wylewy Nilu i inne kobiece dolegliwości
          Całodniowe zakupy z Carmen zakończyły się w iście bajecznym stylu. Wylądowałyśmy w ogromnej kałuży przy wiaduktach.Musiałyśmy wyglądać przekomicznie z muchami na nosach, torbami w rękach i po kolana w wodzie na środku ulicy. Panienki z miasta...

Jak do tej pory nie dzieje się nic, co wprawiłoby mnie w depresje, czy inny stan niedyspozycji umysłowej i, mówiąc szczerze, chwała Bogu. Nie mam napadów, nie rzygam jak kot i nie przesadzam z przeczyszczaczami.
Mam okres i postanowiłam, że nie wejdę na wagę dopóki se nie pójdzie w cholerę, bo zapewne zobaczyłabym na niej jakieś 100kilo w zapasie. Yuk!

         
Wyposażyłam się w gorące kubki co mają nie więcej jak 30kcal, activię i inne wspomagacze metabolizmu, fashion gazety z thinspiracjami, gumę do życia, maseczki do twarzy, xennę extra i herbatki z kwiatem hibiskusa (nigdzie, do cholery, nie mogę znaleźć tych z liściem senesu!) i to na razie musi mi wystarczyć.
W dzień popijam warzywne zupki i katuję się ćwiczeniami, w nocy wyobrażam sobie potwora, którym się stanę, jeśli przytyję choćby jeden gram. Kiedy zasypiam nie liczy się już nic. I tę porę dnia lubię najbardziej. 

[edit]

Widziałam GO z inną!
 kurwajapierdole!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Diva
2 hugs

07 lipca 2008
5. Czerwona bransoletka
          Krok po kroku przeistaczam się w prawdziwą kobietę.

-Zdefiniuj pojęcie "prawdziwa kobieta".
-Zdefiniuj pojęcie "definicja".

          Wstałam dzisiaj prawą nogą, jakby zdarzyć się miało coś niesamowitego. Coś, co sprawi, że otrzymam od świata zastrzyk pozytywnej energii.
Z tej okazji pomalowałam na czerwono paznokcie, włożyłam ulubioną czerwoną bluzkę i lakierki, które zawsze dodawały mi odwagi. Do szczęścia brakuje mi już tylko tej magicznej liczby, na którą pewnie jeszcze trochę poczekam...

Mój sąsiad z góry też ma bulimię. Sąsiad. Nie mówi o tym, właściwie w ogóle ze mną nie rozmawia, bo wszyscy tutaj chyba myślą, że nie rozumiem po polsku. Ale ja widzę. Wiem, że od dawna odchudza się dla swojej dziewczyny. Kiedy widziałam go ostatnim razem był pucołowatym dwudziestolatkiem z wiecznym bananem na twarzy. Uśmiechał się nieustannie. Wtedy jeszcze nic o mnie nie wiedział. Wczoraj zobaczyłam go po raz pierwszy od 2 lat i widok ten mnie przeraził, a jednocześnie utwierdził w przekonaniu, że człowiek jest w stanie zrobić wszystko, by być podziwianym w swoim środowisku. Jako istota idealna...
Moja opiekunka, która zna moją przeszłość związaną z odchudzaniem, opowiadała mi o nim. Mówiła, że wiele razy trafiał do szpitala, że jego żołądek skurczył się tak, że nie jest w stanie przyjmować samodzielnie pokarmów. Teraz ciągle jest pod kroplówką, robi pod siebie, a jego dziewczyna tkwi przy jego łóżku i użala się nad własną niedolą.

           Ja chcę przeżywać swoją metamorfozę w samotni. Jedyną istotą, która będzie mi towarzyszyć w drodze do szczęścia, jest Ana.
Czerwone paznokcie.
Czerwona bluzka.
Czerwone lakierki.


            
          Czerwona bransoletka.
  • 650 kcal...
       fuj.
Diva
5 hugs

06 lipca 2008
4. Sierotka Ma Rysia
          Cudownie jest zaczynać wszystko od nowa, jeśli ma się pewność, że tym razem nikt i nic nie może przeszkodzić ci w spełnianiu swoich marzeń. Ja tę pewność mam.
Moi rodzice wrócili z powrotem do Hiszpanii, a ja zostałam tu, w Polsce. Z dala od podejrzliwych spojrzeń, z dala od kontroli. Moi opiekunowie to niegroźne małżeństwo z 20letnim stażem, którzy mocno pragną, abym ich pokochała. Ocipieli, czy jak? Jak mam kochać zupełnie obcych mi ludzi? Tę kobietę widzę może drugi raz w życiu. Jej faceta nie kojarzę wcale, pewnie dlatego, że straszny z niego biznesmen. Poważny państwowy urzędnik, wiesz...

A ja? Nie mogę nawet pracy znaleźć, bo kiedy dowiadują się, że mam tylko 17 lat, chcą mnie na siłę wkręcić w roznoszenie ulotek czy zmywanie w podrzędnych knajpach po niewychowanych małolatach. Nie żebym się brzydziła takiej pracy, o nie! Żadna praca nie hańbi, ale skoro już chcą mnie wykorzystywać w ten sposób, to niech chociaż zwrócą uwagę na to, że nie jestem żadną tanią siłą roboczą i godziwie mi zapłacą!
Hello?!

         
Nie mam tu własnego kąta, nie mam wygrzanego łóżka, nie mam kota, ani psa, nie jestem członkinią kółka czytelniczego, nie biorę udziału w paradach równości, nie jestem zagorzałą obrończynią praw zwierząt, ba, nawet, kurwa, Polką nie jestem!
Jedyną osobą, dzięki której Polska wydaje mi się w miarę przyjaznym miejscem, jest moja Carmabella. Ta dziewczyna to istny promyk słońca na mojej drodze ku doskonałości. Wiesz o czym mówię?
Jest jeszcze On. Był, bo tak naprawdę już go nie ma, ale to dłuższa opowieść, przy lampce wina i wiadrze z popcornem.
Niech ten słodki chłopak spoczywa w spokoju.

Na ten moment pochłonęłam 520kcal. Awruk!
i wystarczy.
Diva
9 hugs

05 lipca 2008
3. Trudne początki
Dwa lata temu postanowiłam się odchudzać.
Wpisałam w google kluczowe słowa, przejrzałam setki stron, aż w końcu natrafiłam na witryny pro ana. Z początku byłam przerażona. Zastanawiałam się, jak można tak drastycznymi metodami wykańczać swój organizm, usiłując w ten sposób uzyskać wymarzoną sylwetkę. Nie mogłam uwierzyć, że są na świecie ludzie, którzy za wszelką cenę dążą do własnej destrukcji. Po pewnym czasie spodobało mi się to.

          Podziwiałam je za ich wolę walki. Podziwiałam za idealne ciała. Podziwiałam na tyle, by poświęcić wszystko i zdecydować się na nowe życie. Życie z bulimią. Przez rok tkwiłam w tym magicznym świecie. Każdy gram na minusie powodował u mnie euforię, która nakręcała mnie jak extasy. Po roku zaczęły się jazdy z rodzicami, którzy oczywiście zauważyli mój nagły spadek wagi i od razu postanowili to zmienić. Zaczęli pilnować co jem, przeszukiwali moje rzeczy, a kiedy znaleźli kilka paczek przeczyszczaczy, schowanych w różnych zakamarkach pokoju, wpadli w szał. Od tamtej pory moje życie było koszmarem. Nie mogłam nawet rzygać, bo odprowadzali mnie do kibla. Czasami specjalnie wstawałam w nocy, ale było już za późno: większość pokarmów zdążyła się strawić. Przytyłam 15kg. Czułam się paskudnie. Odizolowałam się od wszystkich, bo uważałam, że nie zasługuję na przyjaciół skoro oni są piękni, a ja wręcz przeciwnie. Pewnie powinnam być wdzięczna rodzicom, że wyciągnęli mnie z tego bagna, ale do dzisiaj ich za to nienawidzę.

          Teraz, kiedy znowu mi ufają, mogę powrócić do życia. Mojego życia. Zmagania z własnym ciałem stały się moją obsesją. Pokochałam to bagno. Poznałam mnóstwo ludzi podobnych do mnie, którzy w odpowiednim momencie mnie do siebie tulą i jednocześnie kopią po dupie w chwilach słabości, żebym wzięła się w garść.
Są takie dni, że lubię ten stan.
Uczucie głodu dodaje mi sił. Wyobrażam sobie wtedy, jaka jestem piękna. Niedawno nawet wytatuowałam sobie ważkę na prawym kolcu biodrowym - symbol mojej doskonałości - który przypomina mi w trudnych chwilach o tym, co dla mnie najważniejsze. Perfekcja w każdym calu.
Diva
5 hugs
2. Plan działania
Racja.
Czas ustalić konkretny plan działania. Bez tego ani rusz!

  • Niniejszym obiecuję:
  1. wyeliminować słodycze
  2. wyeliminować tłuszcze
  3. wyeliminować bomby kaloryczne
  • Należy zaopatrzyć się w:
  1. silną wolę
  2. wodę mineralną niegazowaną
  3. czerwoną i zieloną herbatę
  • Posiłki:
  1. 5 MINIMALNYCH porcji dziennie : (7, 10, 13, 16, 19)
  • Codzienny trening:
  1. 15 min. "Ja chcę mieć takie nogi"
  2. 8 min. abs
  3. 8 min. buns
  4. 8 min. legs
+ zmusić się do biegania.
Jeszcze będzie przepięknie!
kemintodol : :

madafak Komentarze (0)
25. listopad 2008 23:08:00
linkologia.pl spis.pl

Straszny Dwór

Pewnego dnia dzieci bawiły się w parku. Niestety po pewnym czasie musieli iść do domu. Zawsze przechodzili obok starego domu, który wydawał się być nawiedzony. Gdy Lilia przyszła do domu rodzice powiedzieli, że przeprowadzają się do tego starego domu. Przez noc Lilii śniły się koszmary. Nagle obudziła się z płaczem. Nikt nie wie co jej się przyśniło. Wstała z łóżka i poszła do starego, nawiedzonego domu. Po wejściu do domu, drzwi zaskrzypiały, i zamknęły się z hukiem. Mała Lilia przestraszyła się. Weszła do pewnego pokoju, gdzie zobaczyła tylko brudne zabawki. Lalki bez rąk, nóg i głów, Misie bez uszu. Wszystko to zaczęło się poruszać i atakować małą Lilię. W końcu zobaczyła ciemną postać kobiety. Myślała, że to jej mama - jednak pomyliła się. Kobieta odsłoniła swoją głowę, lecz jej tam nie było. Jej głowa leżała obok i wpatrywała się w Lilię. Lilia przestraszyła się. Biegła w stronę drzwi, lecz one się zacięły i było już za późno. Ciało dziewczynki znaleziono w jeziorze. Zabiła ją bezgłowna kobieta, jej stara niania, która zmarła przez nieostrożność dziewczynki. Niania ukazała się jej ojcu. Odszedł z dala od matki Lilii, która nadal płakała, i powiedział do niani:

- Dziękuje, że ją zabiłaś. Nie była potrzebna. Teraz zajmij się jej... - urwał zdanie. W swoim życiu już nic więcej nie powiedział. Podobno czasem widać jak duch dziewczynki całymi dniami wpatruje się w ten dom.

Koniec. 

 

 

Wisieńka016 (14:19)

trochę mało...


23 października 2008
Pierwsza nocia...co by tu napisać?

Hejka! Jestem Anka i prowadzę ten blog. Jakby co, nie jest on mym pierwszym blogiem, bo skasowałam już około dziesięciu ( no może ośmiu, nie wiem.) ;)  Ponieważ nasz blog kajaa45, który był prowadzony prze ze mnie, Aśkę, Olcię, któa bardzo rzadko pisała chyba ze dwie, trzy nocie napisała, i Karo, która nic nie napisała. Chodzę do klasy 6c, która wg. mnie jest najlepsza z klas 6. No chyba że ktoś uważa 6a za lepszą. Tylko ta nocia jest taka, bo to wstęp jest. No, może jak pojadę na premierę HSM3 to wam o niej napiszę, ale jak nie będzie ważnego tematu, to będę pisać STRASZNE HISTORIE (sory za zgapienie pomysłu od mojej młodszej siostry, Julii, ale ona nic nie pisze. Poza tym wiele osób może mieć blog o strasznych historiach. Poza tym, będzie ich więcej, bo zboliża się HALLOWEEN!  Pierwsza z nich:

Tajemniczy Lunapark

Piątka przyjaciół: Seth, Caitlyn, Mike, Emma i Vicky mieli iść razem do wesołego miasteczka. Ponieważ cała piątka dopiero co przeprowadziła się z Californi, nie znała okolicy. Poszli przed siebie. Zobaczyli faceta, lecz nie widzieli jego twarzy. Był ubrany w czarną bluzę, a na głowie miał kaptur.

- Tacy ludzie zawsze są tajemniczy, by potem zadźgać nas nożem! Wiem, tak zawsze jest w horrorach! - szepnęła bojącym się głosem Emma.

Mike podszedł do faceta i zapytał o drogę do Wesołego miasteczka. Ten odpowiedział, że nie ma tu wesołego miasteczka. Jest tylko stary lunapark. Cała czwórka ucieszyła się i poszła za wskazówkami ciągnąc za sobą Emmę, która bała się histerycznie. Doszli w końcu do lunaparku.

- Nie tak mi się wyobrażał - powiedział Seth. - Myślałem, że coś będzie działało! - dodał ze śmiechem.

Vicky nie odzywała się dotychczas, lecz teraz wydała z siebie zdławiony krzyk. Gdy reszta odwróciła się w jej stronę, jej już tam nie było. Poszli dalej. Mike oddalił się nieco od grupy. Niestety jego decyzja nie była najlepsza. Ktoś złapał go od tyłu, i za nim zdążył krzyknąć, już nie żył. Podobnie było z Caitlyn i z Sethem. Emma została sama. Nagle zobaczyła Vicky o szarym kolorze skóry. wraz z nią Mike'a, Caitlyn i Seth'a. Powoli cofała się do tyłu, domyślając się, że wszyscy zostali zabici i są zombie. Tylko kto ich zabił. Wśród nich był jeszcze ktoś- wcześniej go nie zauważyła, lecz to był ten facet z kapturem. Otoczyli ją. Nagle facet ściągnął kaptur. Też był zombie, i to był - jej brat. Nagle wszyscy zaatakowali. I wtedy Emma się obudziła, lecz zanim zdążyła mrugnąć, została zabita. Przez jej brata, zombie.

Koniec. 

kemintodol : :

nietam Komentarze (0)
24. listopad 2008 11:38:00
linkologia.pl spis.pl
Nudy

Dziś miałam do szkoły na 8:55 więc wyjechałam o 8:00 rowerem.Pierwszy miałam Niemiecki i miałam go z jakąś praktykantką.każdy robił co chciał i biegał po klasie udając że pożycza klej.Myślę że po dzisiejszym dniu zrezygnuje ze stanowiska bo wkońcu to moja klasa 5c jest najgorsza każdy wie!

Po Niemcu na przerwie cała klasa zbiegła do

Szatni żeby zabrać książki a te przygłupy

woźne nie chciały nam otworzyć !!! Miałam tam książki do wszystkich pozostałych lekcji a poza tym to właśnie mieliśmy mieć polaka i pani chyba by mnie zabiła gdybym nie przyniosła gazetki!Pobiegliśmy więc do pani Kasi/Kaźi żeby jej o tym powiedziec ale ona próbowała się wykręcić że nie ma czasu i dopiero po pewnym czasie ściągneliśmy ją na dół.Woźne były strasznie na nas wkurzone ale przecież same nam powiedziały żebyśmy se szli do dyrektorki!!!!!!!

Wpuściły nas do szatni i kazały wziąść wszystkie książki na całe 6 lekcji!Ja połowe zostawiłam bo pomyślałam że to będzie świetna wymówka że nie mam książek bo nie chcieli mi otworzyć szatni. Po wyjściu uświadomiłam sobie że zapomniałam gazetki na Polaka!!Rozpaczałam całą przerwe a na polaku zgłosiłam nieprzygotowanie ale pani mi go nie wstawiła i przedłużyła termin do poniedziałku bo dużo osub też miało w szawkach (PANI Małgosia jest super )!!!!!!!!!Na polaku mieliśmy o Fryderyku Chopinie i nie było to zbyt ciekawe bo na muzyce było to samo.A poza tym to w podręczniku była źle podana data!!!Tam było że urodził się w marcu a w muzyce mieliśmy 18 lutego !!!Do domu było wypisać zainteresowania i cechy charakteru Chopina.(Ala wiesz jak bardzo Cię lubię,prześlij mi jak skończysz)Później była matematyka i mieliśmy któryś raz z kolei ten sam temat o działaniach na ułamkach zwykłych i dziesiętnych a pracy domowej nie pamiętam.Po matmie była informatyka.Robiliśmy plan imprez na rok obecny klasy 5c.Ale nuda. Musiałyśmy się ściśle trzymać tego co mówił pan.kazał nam zrobić tło zielone a jak ja zrobiłam różowe które wyglądało o wiele ładniej to kazał mi zmienić!

Na w-f-ie nic nie robiliśmy a mieliśmy lekcje tylko 15min. bo pani się gdzieś śpieszyło i zwolniła nas z SKS-ów.Graliśmy w ręczną i było bardzo fajnie patrzeć jak gra Kasia Sz. która jak jej ktoś podał piłke odrzucała mu ją spowrotem.Rzucała równiesz na kosz przeciwnej dróżyny i cały czas faulowała a po pewnym czasie podeszła do mnie i cegiełki z nowiną że nie chce jej się grać i nic dziwnego jak tego nie umie!!!

Do domu miałam wracać z Lisiarzem i Trutkem ale one się chyba pokłuciły i wróciłam z Rutkem.W domu był rosół i gdy tylko mama mi nalała przyszedł Lisek żebym z nią poszła na rolki.Nie chciało mi się bo nie zdążyłam zjeść i padał deszcz ale lisek się uparł i po rozlaniu herbaty i wysypaniu cukru wyszłyśmy na mokrą ulicę...

Lisek twierdził że umie jeździć i pożyczył odemnie jedne zapasowe rolki ale zanim doszłyśny do ulicy zdążył się 3 razy wywalić i rościąć rękę.Na ulicy jego jazda wcale nie przypominała jazdy bo nie umiał nawet stanąć ale to już jego sprawa bo zamiast się nauczyć prubował skakać przez studzienki tak jak ja w tym cały czas na mnie wpadając.Później odprowadziłam go do domu i spotkałam Trutka który rospaczał że jak szedł z Olką ze sklepu spotkał swojego brata jadęcego motorem i wypuścił Olki telefon z ręki i teraz musi jej oddać 300zł.W domu oglądałam po raz 10000000 shreka a w połowie mama mi kazała wyłączyć bo za dużo razy zwracała mi uwagę żebym przyciszyłaPoszłam na górę i włączyłam kąputer.Na GG wszyscy są niedostępni dopiero teraz (18:14) Ala.

2 .
Zwycięstwo!!!

Dziś jest ostatni dzień rekolekcji.W kościele odebrałam nagrodę za zajęcie 2 miejsca w konkursie-Ewangelie Maryjną. Teraz piję herbate z mlekiem i słucham piosenki 2 bajki.Mój brat właśnie wrócił z karate.

Jeśli zapomnieliście mój numer GG. to : 7168392 Piszcie. Papapa!

skomentuj
Męczarnia

Dziś znowu się nie wyspałam.Mama obudziła mnie o 9:00 i kazała się szybko ubrać (co w moim przypadku jest niemożliwe) bo zaraz jedziemy do kościoła na Rekolekcje.Kiedy wreszcie udało mi się wyjść z pokoju nie miałam już czasu na porządne śniadanie i musiałam zjeść kromkę chleba z masłem.

       Gdy siedzieliśmy w samochodzie tata nie mógł zapalić i dzwonił po mojego wuójka żeby nas kawałek podcholował (słyszałam że na mieście mojemu tacie też zgasł samochód ale mnie przy tym nie było).

       Na mszę troszkę się spóźniliśmy i nie było gdzie siedzieć ale to już szczegół.Ksiądz zadał nam żeby wkleić swoje na np. brystolu i zrobić obok schody do nieba z 8 stopni i na pierwszym narysować ślub swoich rodziców i wpisać jego datę.Na drugim stopniu chrzcielnicę i datę swojego chrztu.A na trzecim konfesjonał i księdza z parafii.Na samej górze mamy narysować Pana Boga,Maryję,Ducha Świętego i swojego patrona.Na każdych Rekolekcjach ma nam mówić co rysować na kolejnych stopniach a w środę wybierze najładniejszą pracę i nagrodzi ją encyklopedią.Robię wszystko żeby nie zająć pierwszego miejsca tylko jedno z 10 kolejnych które równięż zostaną nagrodzone.

       Po Rekolekcjach poszliśmy z mamą i z Jasiem do Stonki i kupiliśmy sobie po 3 czekolady ( jestem uzależniona od czekolady).

       W domu nie robiłam nic szczególnego aż do czasu gdy przed obiadem podeszłam do okna i zobaczyłam Trutka, który machał do mnie jak nienormalny.spojrzałam na zegarek i zobaczyłam o co jej chodzi.15:25!Wynikało że za 5 min. muszę do niej przyjść i jedziemy na 16:00 na Rekolekcje.Szybko pobiegłam na górę i zastąpiłam sztruksową spudnicę dżinsami.Wybiegłam z domu i zapomniałam wziąść książeczkiu no ale trudno.

       Rutek był oczywiście nie ubrany i musiałam czekać z 15 min. aż umyje sobie zęby.Później weszliśmy do samochodu ( ja , Trutek , jej tata, i jej babcia) i pojechaliśmy.

       Było 15:58 gdy jej babcia pomyślała że zdąży jeszcze pobiec do sklepu Arka.

      Na mszę zdążyliśmy i nie było już gdzie siąść chociaż babcia Trutka i tak wysłała nas przed ołtarz.Spotkałyśmy tam Czajczaka i Lisiarza.Całą mszę gadałyśmy.Najfajniejsze było jak ksiądz bez palca opowiadał nam historię o wilku.Lisiarzowi się aż tak podobało (wilki są z nim spokrewnione) że aż wszedł na schodki.

       Jak skończyła się msza dowiedziałam się że idziemy do sklepu mięsnego na drugi koniec miasta bo tylko w nim babcia Trutka ma pewność że nie zarażą się H5N1.Kolejka była bardzo długa a babcia Trutka stała siódma.

     My nie tracąc tego cennego pół godz. wymyśliłyśmy zabawę w zabieranie sobie czapek.Byłam niepokonana kiedy zabrałam Trutkowi czapkę i pobiegłam na koniec Zieleniaku.

     Babcia Trutka troszkę się wkurzyła no ale trudno.

      Później znowu nie pojechaliśmy do domu tylko Lidera gdzie babcia Trutka zrobiła zakupy za 32 zł.

      Taskając torby z zakupami kierowałyśmy się w stronę szkoły muzycznej pod którą spędziłyśmy kolejne pół godz.

       Gdy wróciłam do domu nogi mi odpadały bo zapomniałam nałożyć skarpetki.

        zjadłam obiad i poszłam odrabiać lekcje a potem włączyć kompa.

 

      

skomentuj
26 marca 2006r.

                                                               Niedziela

Wstałam o 11:00 i zeszłam na dół na śniadanie. nie było nic oprócz kanapek (a ja od środy rano jestem wegetarianką),więc zjadłam chleb z masłem i wypiłam herbatę z mlekiem.Później pojechaliśmy do kościoła na 12:00.Był straszny tłok i nie było gdzie usiąść, ale to pewnie dlatego że trochę się spóźniliśmy.

     Na obiad mama zrobiła jakieś chińskie danie (bleeeeeeeee) a ja jak już wspomniałam jestem wegetarianką i jadłam samą marchewkę.Na deser był sernik na zimno a po zjedzeniu odrazu ulotniłam się do kompa.

     Poszłabym na rolki ale jest straszliwie zimno i niewiem czy zdołała bym dojśc na ulicę.Nawet jeśli było by ciepło to niemam w czym iść bo wczoraj byłam z psem na spacerze i troszeczkę mnie wybrudził...

 

 

1.
24 marca 2006r.

Dziś nie poszłam do szkoły bo jechałam do ortodonty.Przed wizytą pojechaliśmy na stadion.Mama kupiła mi super buty ( pomarańczowo- zielone),skarpetki i film " Olivera Twista".

         Wracając zajechaliśmy do Auchanu i kupiliśmy różne rzeczy a między innymi nowe okulary do pływania oczywiście dla mnie i takie tam.

        Wieczorem poszłam na rolki ale na skrzyżowaniu spotkałam Majkę,Olkę i Agnieszkę, więc załorzyłam buty i zaczełyśmy grać w gumę.

         Później jeszcze na chwilkę nałożyłam rolki i jeżdżąc spotkąłam moją ciocię wracającą ze sklepu i jedzącą batonika " BelVita"-bblllle.

Wróciłam z nią do domu i zaczełam smarzyć naleśniki a moja mama oglądała " Rozmowy w tłoku ".

        Później włączyłam komputer który był wolny tylko dlatego że mój brat był na karate.A teraz siedzę i mi się nudzi. Mój nr. GG:7168392-napiszcie mi coś...

skomentuj
Pierwszy dzień wiosny

Dziś jest 21 marca, czyli pierwszy dzień kalendarzowej wiosny!!!

        Do szkoły mjałam na 12:00 więc zdążyłam się wyspać ( co mi się rzadko zdarza ), a pozatym to nie mieliśmy lekcji tylko zawody sportowe. wyszłam z koleżanką (Agnieszką R********) o godz.11:00 i ja jechałam rowerem a ona za mną biegła

       W szatni prawie nikogo nie było bo doszłyśmy o 11:30-mniejwięcej, ale po korytarzu biegała chyba cała szkoła. Niektórzy przebrali się w różne obciachowe przebrania jak np. chłopaki za dziewczyny.

       Na zawodach najpierw mieliśmy wybór najładniejszych strojów a później różne głupawe konkurencje takie jak skakanie w workach ale ja naszczęście nie musiałam brać w tym udziału.

       Później wszyscy poszli do domu a ja pojechałam do babci która mieszka naprzeciwko Biedronki co nieskończyło się dla mnie najlepiej bo obawiam sie że mam roźciągnięty rzołądek od jej zupy pomidorowej i pyz.

      Kiegy udało mi się wyjść na zewnątrz oczywiście w czapce i szaliku poszłam do biblioteki i wyporzyczyłam książki: 

 

*"Pies Piętaszek"

*"Księga zaklęć Lizzie"                 

*"Niania Matylda"                                                         

*"Kamienne OKO"

                                                                                              

          Wracając zajechałam do sklepu i kupiłam 2 czekolady truskawkowe.Strasznie bolały mnie nogi a o 17:00 byłam umówiona z koleżanką na rolki.Oczywiście poszłam bo bardzo lubię jeździć.

           Ok.18:00 byłam w domu i oglądałam "Rozmowy w tłoku" (było o relacjach uczniów z nauczycielami.).Teraz czekam na wieczorynkę i idę spać.Papapapa

 

skomentuj
Niedziela

Dziś jest niedziela.Wstałam o godz 6:00 bo mój brat się obudził i biegał po domu krzycząc że niedługo Pokemony.Zjadłam omlet i położyłam się spowrotem spać.Mniejwięcej o 10:00 umyłam głowę i zeszłam na dół półniej nie robiłam nic szczególnego a o godz.12:(niepamiętam ile) oglądałam film Psy i koty który był prezentowany już ze 20000000000000 razy.Jak się skończył przyszłam włączyć kompa ale odrazu się zawiesił więc go wyłączyłam.Teraz czekam na Flinstonów a wieczorem może wyjdę na rolki.

skomentuj
Wywiadówka
W piątek u mnie w szkole była wywiadówka. Najpierw kilka osób tańczyło jakiś 18-nasto wieczny taniec, a później było przedstawienie z Niemca. Ja byłam narratorem więc jakoś to przeżyłam, ale wspóżczuję Ali która była rolniczką/chłopką. Na koniec kilka osób zatańczyło coś tam i pani zaczeła wygłaszać swoje banalne przemówienie. Po skończeniu rozdała kartki z ocenami co nienajlepiej wpłyneło na moją psychikę.Pewnie nie uwierzycie ale miałam kilkanaście niesprawiedliwie postawionych ocen, w tym gałę z polaka.Po wywiadówce żeby nie ryzykować dojazdu do domu z moimi rodzicami wróciłam z kolerzanką.Ale mam przechlap...
kemintodol : :

Kalendarz

pn wt sr cz pt so nd
2930311234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930311

Ksiega gości

Księga gości

Kategorie postow

Brak kategorii

szepty | isiunia | zdjeciaki | pestka-1 | rczywistosc-w-krainie-fantazji | Mailing